Artykuły z kategorii Opowiadania tradycyjne

Maska z czarnych piór

Wizyta, której się nie spodziewała. Kiedy wyjaśnił co, lub raczej kto go sprowadza, obdarzyła go długim, pogardliwym spojrzeniem. Wytrzymał je z niewzruszonym spokojem. Nie zadrgał mu ani jeden mięsień twarzy, zagadkowy wyraz ciemnobrązowych oczu nie stał się ani trochę bardziej zrozumiały, a pełnych ust nie rozszerzył uśmiech. Nie poznawała go. Zmienił się. Zmienił się i [...]

O złoczyńcach i nie tylko

Motto: „People are bloody ignorant apes.” (Samuel Beckett, Waiting for Godot) Czarny trzymał między kciukiem a palcem wskazującym dopalającego się papierosa. Rozglądał się niepewnie na boki. – Jeśli mnie pytasz o zdanie… – Nikogo innego nie widzę – przerwał mu Mały. – To, że nikogo nie widzisz, to jeszcze nie znaczy, że nikogo tu nie [...]

Panorama Empireum

Panorama Empireum rozciągała się przed jej oczami – imponująca, niewzruszona i pozbawiona końca. Widziała okrągły plac otoczony kolumnadą o koronkowo wyrzeźbionej fasadzie przed jej pałacem i dalej główną drogę biegnącą aż do samego portu i sławnego białego mostu na rzece Gichon, która jako jedyna z czterech głównych rzek Emanacji przecina stolicę. Most w całości wykonano [...]

Król sezonu

Każdy może zostać królem naszego plemienia, zgłaszasz się i jeśli nie ma więcej kandydatów, zakładasz koronę na głowę. Ale jest też haczyk: królujesz sobie udzielnie przez rok, potem umierasz. Możesz albo skończyć ze sobą sam, albo ktoś skończy z tobą. Wybór (ależ, kurwa, wybór!) należy do ciebie. Prawda, że nasi przodkowie sprytnie to sobie wykombinowali?

Molo w Enionie

Deski mola uginały się pod ciężarem jego kroków. Szedł pierwszy na sam koniec niewielkiego podestu ze wzrokiem utkwionym w różowiejącym horyzoncie. Właśnie wschodziło słońce, barwiąc błękitne wody morza Udan- Adan na pomarańczowo. Chłodne, poranne powietrze było przesiąknięte słonym zapachem morza. Wiała lekka bryza, głaszcząc jego twarz i rozwiewając włosy. Towarzyszący mu młodszy anioł postępował kilka [...]

Znamię

- Ej, a co ty tu masz? Pytanie padło całkiem niespodziewanie, w chwili, w której żadne pytania nie padały od lat. Bo niby jak dziwić się ciału kobiety, z którą jest się już tak długo po ślubie? – Gdzie? – No tutaj. Grzegorz zrobił palcem delikatne kółko wokół niewielkiego, wypukłego, brązowawego znamienia, które znienacka wyskoczyło [...]

Przyjaciel do końca życia

To literatura konkretna, oparta na rzeczywistych  „samplach”, nie mniej wysoce przetworzona niż keczup z supermarketu. Przetworzenie, przetworzenie i jeszcze raz przetworzenie ­– bez cytatów z cudzej babuni na etykietkach. To przestrzeń, gdzie powyginane wymiary zachodzą na siebie i jeżeli ktoś jest glonem, choćby i wielokomórkowym „u nas już od złotówki” – to nie zrozumie. Potrzebny [...]

Srebro ze szkarłatem

Powiew wiatru zaszeleścił ogromnymi, sercowatymi liśćmi melong, a ich bulwiaste, ciemnofioletowe owoce prawie położyły się na ziemi. Melonga była niewielkim krzewem, który rósł tylko w deszczowej, ponurej Urthonie. Uchodziła za jej symbol i jednoznacznie kojarzyła się z władcą tej krainy – markizem Azazelem. Przyglądał się małym, bladoróżowym kwiatuszkom w kształcie gwiazdy, zdobiącym najbliższą roślinę. Jej [...]

Facet ze skrzydłami jakby żywcem wyjęty z Marqueza

Facet ze skrzydłami jakby żywcem wyjęty z Marqueza pojawił się znienacka w Klawiszach w czwartek nad ranem. Pierwsza zlokalizowała go stara Jackowska, brnąca ze swoim radiem tranzystorowym (które uparcie tak właśnie nazywała, mimo iż obaj synowie długo i namiętnie tłumaczyli jej, że teraz każde ale to każde radio jest na tranzystorach) nastawionym na stację Ojca [...]

Kefir dnia bardzo złego

Waldemar Szary, technik żywnościowy OSM „Paziocha”, miał bardzo zły dzień – jeden z tych bardzo złych dni, które z reguły następują po jednym z tych bardzo dobrych dni. Taki dzień, w którym nic się nie udaje, a życie daje w kość bardziej niż przyjaciele z pracy.