Przemyślenia w stanie Alfa

Chciałbym czuć mocniej. Widzieć wyraźniej. Słyszeć to w co wsłuchać się trudno. Poczuć nienamacalne. Eh, pieprzę 3 po 3. A stałem już przed pierwszym smokiem, demonem czy bramą – whatever. Było blisko.

Przejście na drugą stronę lustra jest możliwe – więc dlaczego nie próbujemy? Czy boimy się wpaść za głęboko w króliczą norę. Możliwe. Przypominam sobie, jak stanąłem przed przejściem, które było zamknięte. Mój umysł pracował na wysokich obrotach. Czułem, jak jego moc wzbiera, jak przypływ sięgając górnej granicy muru. I pomimo, że odpowiedź była tak blisko, a ja już prawie widziałem co jest po drugiej stronie…

Zacząłem pojmować na czym polega mój problem – i problem każdego z nas. Zobaczyłem rzeczy, które zachwiałyby moim pojmowaniem i spostrzeganiem świata. Czułem, jak mój szkielet myślowy zaczyna się rozpadać. Kamień węgielny po prostu pękł. Zrozumiałem, że przechodząc dalej będę musiał zmienić wszystko. To w co wierzyłem okaże się nie ważne, to co czułem także. Żeby przejść na drugą stronę trzeba postawić na szalę wszystko. Jak często może być nam objawiona prawda ostateczna i odpowiedzi na egzystencjonalne pytania?

Nigdy? Ja to widziałem, ale w ostatecznym momencie, kiedy mur miał runąć, kiedy fale w mym umyśle już się przelewały – STCHÓRZYŁEM. Bałem się. Prawdy. Tego że zwariuje – śmieszne teraz, ale wtedy było to realne. Żałuję tego bardzo. Powiedziałem sobie, że spróbuję ponownie, gdy tylko będę gotów. Brama stoi w tym samym miejscu i czuję, że czas do niej wracać. Jest to nie więcej, nie mniej tylko raj obiecany wybrańcom przez Boga. Życie wieczne naszego umysłu.

Niestety pojawiają się kolejne pytania. Czy bluźnię, uznając za najważniejszą rzecz we wszechświecie jest umysł ludzki? Czy podążam właściwą ścieżką? Można to tłumaczyć, że osiągnięcie perfekcji i tego co dla zwykłego śmiertelnika powinno być nieosiągalne jest właśnie zjednanie się z Bogiem, stanie się Nim samym. Naszym rajem czy Arką Przymierza. I jak tu nie zwariować, myśląc w ten sposób.

W każdej religii człowiek musi się udoskonalać, zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Taka jest już natura ludzka. Gorliwa wiara w Boga, czy szukanie samego siebie to jedno i to samo. Jest to po prostu różne określenie w różnych religiach tego samego słowa – WOLNOŚCI. Z drugiej strony, osiągnięcie nirwany, które jest możliwe, będzie końcem człowieka jako istoty żywej. Ale kogo by to obchodziło w momencie, kiedy ciało nie jest już potrzebne. W końcu zaczynamy wtedy swoją „umysłową” podróż do gwiazd.

To jeden z tych powodów dlaczego żałuję, że nie urodziłem się kilka wieków później. Właśnie otwiera się przed nami opisane przez Lema okno cywilizacyjne. Zaczyna się podbój kosmosu. Wysyłając nasze promy kosmiczne we wszystkie strony wszechświata, będziemy się starali znaleźć inne żywe i inteligentne istoty. Z drugiej strony, jeżeli ich nie znajdziemy to też będziemy się cieszyli. Dlaczego? To proste. Uzyskamy potwierdzenie naszej niezwykłości. A co będzie później? Okno cywilizacyjne zacznie się zamykać, bo nie będzie już nam potrzebne. Wykorzystując perfekcyjny organ jakim jest mózg ludzki, nie będziemy już potrzebowali szukać innych cywilizacji.

Będziemy się delektowali i rozkoszowali światem myśli. Wszyscy zobaczą wszechświat tak jak wygląda naprawdę. W końcu poznamy PRAWDĘ albo po prostu przestanie nas ona interesować.

Zaraz zasnę. Niech ogarnie mnie siostra śmierci i przytuli do siebie. Gdy wszystko nabiera nowego kształtu i znaczenia, a człowiek nie zdaje sobie sprawy z fizycznego istnienia, zaczyna patrzeć. Nie czuje nic tylko patrzy oczyma prawdy, a fascynacja tym co widzi jest wielka.

Matuzalem

Comments are closed.