UKŁAD. Jedność

Marianna O. była szczęśliwa. Po kilku miesiącach niezrozumiałej walki wszystko stało się jasne i proste. Ich trud – między innymi jej trud – nie poszedł na marne. Zwyciężyli. Były chwile, że chciała zrezygnować, zawrócić z drogi, która – jak się jej wydawało – nie wiodła do nikąd. Dobrze, że tego nie zrobiła. Teraz była w gronie zwycięzców. Tylu ludzi przegrało. Poddali się za wcześnie.

Utracili wiarę, ufność w rozum Tego Co Wie Najlepiej (TCWN). Sami zatrzasnęli sobie drzwi przed nosem. Kariery już nie zrobią. To nie oni będą decydować o tym, co dobre, a co złe, co wolno, a czego nie wolno. Kiedy i ile, komu i co. Ona Marianna O. będzie. Ma do tego prawo. Ma nawet moralny obowiązek. Nie tylko powinna, ale także musi. Na takich jak ona opiera się Układ. Nie na porozumieniach Wielkich lecz na posłuszeństwie Małych. Wielcy mogą się schodzić i rozchodzić. Takie ich prawo. Mali muszą słuchać i realizować, taki ich obowiązek.

Dzięki temu należą do Wielkich. Oczywiście Wielcy dzielą się na Naszych i na Obcych. Tak naprawdę tylko Nasi są Wielcy. Tamci zostali przygarnięci. Zmiękczeni, stłamszeni i przytuleni do piersi. Teraz myślą, że sami są wielcy, że zwyciężyli. Co za głupota! Marianna O. poczuła, że powinna uczcić zwycięstwo na swój sposób. Postanowiła pójść do kawiarni. Na lody i na lampkę koniaku. Należy mi się – pomyślała – zasłużyłam.

Maksymilian K. dowiedział się o porozumieniu z radia. Potem jeszcze wysłuchał „Wiadomości” w telewizji. Nareszcie! Maksymilian szedł ulicą i rozmyślał: Ten Co Zawsze Ma Rację (TCZMR) przewidział to. Nic się nie zdarzy bez nas – mówił. Będziecie ministrami. Będziecie jeździli limuzynami. Banki nie tylko umorzą wam kredyty, ale poproszą abyście brali nowe. Zobaczycie. Wydymamy ich. Nawet nie zauważą kiedy.

Maksymilian O. parsknął śmiechem. Zdziwieni przechodnie patrzyli za nim ze zdziwieniem. Przypomniał sobie, co powiedziała wtedy na słowa TCZMR Krysia Z. – Jak to nawet nie zauważą? To, co to za dy… Śmiali się wszyscy, a ona i tak nie rozumiała, o co chodzi. Zostaniesz ministrem do spraw kobiet – powiedział TCZMR. Ja? – zdziwiła się Krysia. A co, nie chcesz? Gabinet, pensja, kilku urzędników? Chcę! – zdecydowała się szybko. I ja i ja… – domagało się jeszcze kilka koleżanek. Starczy jedna – zdecydowanie uciął TCZMR. Maksymilian K. nie mógł znaleźć nikogo, z kim mógłby porozmawiać o sukcesie, jaki właśnie odnieśli. W końcu postanowił napić się wódki.

Trzeba to uczcić. Wszedł do pierwszej lepszej kawiarni. Rozejrzał się. Przy jednym ze stolików siedziała kobieta, którą znał z widzenia. Wiedział, że jest z Układu. Teraz to sojuszniczka – pomyślał – lepiej pić wódkę z babą niż samemu. Podszedł do stolika. Poznała go. Był jednym z przystojniejszych mężczyzn, którzy kręcili się w pobliżu podczas rozmów TCWN z TCZMR. Od dawna miała na niego ochotę. Do tej pory nie było okazji.

Siedzieli razem. Ona przy swoim koniaku, on przy trzeciej wódce. Patrzył na jej obfite piersi. Widziała, że patrzy. Jemu przypomniały się słowa, które tak zadziwiły Krysię. Oblizał wysychające wargi. – Pójdziemy do hotelu? – zapytała – Tu może nam jakiś reporter zrobić zdjęcie. – Masz rację – zgodził się. W ten sposób przeszli na „ty”.

Szli obok siebie milcząc. Myśleli o tym samym. O sprawach wielkich, które przywiodły ich do tej kawiarni i sprawach małych, które ich z niej wywiodły. Maksymilian uśmiechnął się, po raz kolejny przypominając sobie słowa TCZMR. Marianna odwzajemniła uśmiech, przypominając sobie własne myśli o zmiękczonych, stłamszonych i przytulonych do piersi.

- Układ polega na odpowiedzi na pytanie: „kto kogo?” – tłumaczył w tym czasie lektor zwycięzców na zebraniu zamkniętym dla obcych – Oczywiście, my ich! – wyjaśnił zdecydowanie. Był to młody chłopak, który nie wiedział nawet, że pytanie to, w sposób znacznie bardziej dramatyczny, stawiał dawno temu Włodzimierz Ilicz Lenin, któremu także wydawało się, że zna odpowiedź.

Henryk Brunon Szumielski – 07.05.2006

Comments are closed.