Biegłem skrajem pola wzdłuż zapadniętej drogi wdychając zapach świeżej trawy i koniczyny, czując się jak chart od kilku pokoleń tresowany w biegu na dwóch łamach, tyle tylko że przed sobą nie widziałem mechanicznego królika, a za sobą nie miałem poganiacza z kijem, pilnującego, żebym nie zwalniał kroku.
Alan Sillitoe „Samotność długodystansowca”