Siwa kobieta o czerwonych ustach czyta gazetę. Nie byłam przy tym ale pewna jestem, że tak właśnie to musiało wyglądać. Widzę ją jak siedząc w fotelu poprawia okulary, jak błogim spojrzeniem ogarnia ukochane pelargonie. Po całym siódmym piętrze mrówkowca w dużym mieście nad Odrą niesie się Bach, którego uwielbia.
Nie ma kota, nie robi na drutach, nie piecze. Wydaje mi się, iż wcale nie jest starą kobietą, jest sobą, nieco przywiędłą z siateczką zmarszczek, które na jej twarzy jakby tylko przelotem. Widzę jak poprawia grzywkę, jak wysuszoną dłonią podnosi słuchawkę.
- Czy ty wiesz, że twoja wnuczka mieszka z dwoma mężczyznami? – świdrujący głos mógłby przyprawić o dreszcz ale przecież nie ją – To moja wnuczka, wiem z kim mieszka i z kim sypia, zmieniła mieszkanie, mieszka z czterema.
Uwielbiam jej sposób akcentowania wyrazów, nie znoszący sprzeciwu i tę ironie tylko jej i Mrożkowi właściwą, która z początku ledwo wyczuwalna nasila się z każdym kolejnym zdaniem.
- Pamiętasz siostro to lato w Jastarni? Poetę o dłoniach rzeźnika? Czy to nie były ostatnie miesiące męki Stefana? Był już na straconej pozycji, rak triumfował a wiersze rzeźnika tak urokliwe… Pamiętasz Danuto? Wiem, że TAK… komentarze o prowadzeniu się mojej wnuczki zachowaj więc dla siebie i spierdalaj! – krzyczy do słuchawki moja babcia, doktor patologii, po czym z napoleońskich błyskiem w siedemdziesięcioletnim oku zasiada w fotelu.
Anita Impert
niecna@wytnij-tu.gazeta.pl