Narodziny indywidualizmu

Zasłonić się cieniem. Zimnym, wilgotnym cieniem. Coś po mnie łazi. Jakieś małe ludziki drepczą korytarzami linii papilarnych. Przedzierają się przez dżunglę owłosienia. Wydrapują małe ranki małymi kilofami i młotami pneumatycznymi. Drążą tunele jak robaki w jabłku rozpoczynającym swój proces gnilny.

Przekopują się przez tkankę tłuszczową, docierają do wnętrza. Tam przewalają wnętrzności z miejsca na miejsce, wywracają je na lewą stronę i rozpruwają szwy. Serce znalazło się przypadkowo w miednicy a jelita w czaszce. Kilkoro z nich wyszło na język, drapią delikatnie podniebienie, stukają w zęby, kłują w język zmuszając do otworzenia ust. Otwieram więc jak najszerzej, wystawiam język żeby ułatwić im wyjście, ale one tylko podchodzą do jego brzegu i podziwiają zachód słońca. W końcu robi mi się niedobrze, strasznie niedobrze. Wymiotuję. Patrzę jak małe ciałka w pomarańczowych i czerwonych kombinezonikach lądują razem z żółcią w klozecie. Jeszcze niektóre żyją. Chwytają swoimi małymi rączkami kilofy i wygrażają mi, że to jeszcze nie koniec. Że mnie jeszcze wyniszczą, że i tak umrę, że przed nimi nie ucieknę. Spłukuję wodę.

Po chwili zaczęły zarastać mi usta. Jakaś biała, półprzezroczysta błona. Nie mogę złapać powietrza. Duszę się. Próbuję krzyczeć. Szarpię ją, próbuję rozerwać, przeciąć czymś. Czym?! Nóż! Jest nóż! Przecinam, tnę, desperacko, raz, dwa, trzy, cztery i nic. I tak bardzo chcę krzyczeć, że w końcu mi się udaje wydobyć z siebie kilka nieartykułowanych dźwięków. Tylko że nosem. Zaczynają mi z niego wyrastać zęby i język. Cholera. Co to ma być?! Mówię nosem… Z przerażeniem macam twarz. Próbuję odnaleźć oczy. Okazało się że przemieściły się w kierunku lewego ucha, które z kolei postanowiło odwiedzić tył głowy. No to nic. Trzeba iść. A co tam. Będę wyjątkowa i niepowtarzalna. Ha, będę sobie ja! Drugiej takiej nie ma, o nie! To nic, że moja głowa jest mało praktyczna. To nic. Ważne przecież żeby być indywidualistą.

Beata Kuczyc

Następny wpis
Leave a comment

1 Comment

  1. inga.653

     /  30/07/2008

    Właśnie.