Omega – Gyöngyhajú lány

z albumu „10 000 lépés” z roku 1969, tekst Gábor Presser, Anna Adamis.

Moda na śpiewanie po angielsku nie jest wcale wynalazkiem ostatnich lat. Już w latach 70., a nawet i wcześniej, muzycy i słuchacze byli zafascynowani domniemaną poetycznością i „śpiewnością” tego języka. A niesłusznie. Można śpiewać pięknie po polsku, niemiecku, francusku. A nawet w tak egzotycznym jak dla nas – Europejczyków – języku, jak węgierski. Najlepszym dowodem na to jest „Dziewczyna o perłowych włosach” formacji Omega. A dla porównania możemy posłuchać także angielskiej wersji przeboju. I co? Który lepszy?

Cykuty łyk

Sokrates strzelił sobie czwartą lufę i spojrzał na Platona niewidzącymi oczyma. Co on sobie, kurwa, myśli?, zastanawiał się Platon, nalewając kolejną rundkę. Że będę mu tak usługiwał do końca jego pieprzonego życia, a on się będzie tylko gapił?
- O czym myślisz, chłopcze? – odezwał się chwiejnym głosem Sokrates.
Chłopcze. Jeszcze raz nazwie mnie chłopcem, a rozbiję mu tę zastawę o ten łysy łeb.
- O niczym, panie – wymamrotał Platon.
- Błogosławieństwo młodości, nie myśleć o niczym – sentencjonalnie powiedział Sokrates i uczynił niedbały gest, który nakazał Platonowi zapisać słowa mistrza. Sam nigdy nie nauczył się pisać. Po co miałby to robić, skoro stać go było na młodocianego pomocnika, który nie tylko potrafił skrobać po glinianych tabliczkach, ale też wyglądał jak Adonis. – Napij się ze mną.

Czytam dalej »

Eagle Eye Cherry – Save Tonight

z albumu „Desireless” z roku 1997, tekst Eagle-Eye Lanoo Cherry. Listy przebojów: USA – 1, Szwecja – 2, Meksyk – 9.

Jednym z największych grzechów piosenkarzy jest popadanie w różne skrajności. Mamy bowiem, w przeważającej większości, do czynienia z utworami czy to tandetnymi, czy też zbyt patetycznymi. Niezwykle rzadko udaje się komuś osiągnąć arystotelesowski złoty środek.

Można dywagować, co sprawiło, że akurat dzisiejszy bohater posiadł taką umiejętność. Czy jest to wpływ ojca, znanego muzyka free-jazzowego? Czy może szwedzkie pochodzenie? Tego zapewne się nie dowiemy, ale możemy za to delektować się jego muzyką – do czego zachęcam.

Nowości wydawnicze- maj 2009

Nowości wydawnicze- maj 2009

Czytam dalej »

The Who – My generation

z albumu „My Generation” z roku 1965, tekst Pete Townshend. Listy przebojów: USA – 74, Wielka Brytania – 2.

Mieć kopa jak Sex Pistols, porywać publiczność jak The Beatles, grać profesjonalnie jak mało kto i być Historią rocka przez duże „H”. Pytacie się kto to taki? Otóż – o ironio – The Who. Zaraz, zaraz. Co ja piszę. Przecież to Pistolsi mieli kopa, jak The Who. Słynne Beatlesowskie chórki też okazują się „zerżnięte” z kapeli Pete’a Townshenda. A słynny „wiatrak” gitarzysty? A bycie ikoną młodego pokolenia w myśl hasła „żyj szybko, umrzyj młodo”? A demolka na scenie? Chyba tylko Stonesi mają coś więcej od The Who – istnieją o monstrualne 3 lata dłużej… Właśnie dlatego „My Generation” można uznać za jedną z najważniejszych (jeśli nie najważniejszą) piosenek w historii muzyki rozrywkowej. Nie dlatego, że jest świetnie zagrana, czy też fenomenalna w przekazie. Dlatego, że to od niej wszystko się zaczęło. I trwa już prawie pół wieku.

Czyżby niemożliwe?…

Wstęp.

Czasem pragnienie szczęścia może doprowadzić do katastrofy. W naszym społeczeństwie pokutuje przywiązanie do ceremonii ślubnych. Większą część Polaków stanowią katolicy. Ideologia katolicka, obok wielu nieżyciowych zakazów, uniemożliwia zawieranie powtórnego małżeństwa, jeśli jeden ze współpartnerów żyje. Dla ludzi, którym małżeństwo się nie udało z takiego czy innego powodu pozostają trzy wyjścia:
1. pozostać do końca samemu;
2. żyć w tzw. „wolnym związku”;
3. starać się o unieważnienie małżeństwa.

Czytam dalej »

Republica – Ready to go

z albumu „Republica” z roku 1996, tekst Republica. Listy przebojów: Wielka Brytania – 43, Australia – 40

Panuje przekonanie, że muzyka preparowana elektronicznie to coś gorszego. Rzeczywiście, często bywa tak, że jak artysta zbytnio zaprzyjaźni się z komputerem, to nic dobrego z tego nie wychodzi. A to tylko w wypadku muzyki ewoluującej z – powiedzmy – tej naturalnej. A co jak zakładamy, że sprzęt elektroniczny jest jedynym źródłem dźwięku jaki jest nam dany? Czy musi wyjść z tego jedynie techno „nawalanka”? Republica w swoim cyberpunkowym „Ready to go” udowodniła, że elektronika może nie tylko porywać. Może też być na swój sposób poetycka.

Mam na imię Lisa – część 3

Karetka pogotowia rozbudziła całą ulicę, intensywnym i wwiercającym się głęboko w uszy dźwiękiem syreny. Pomimo że poranek był leniwy, z zanikającą powoli mgłą, która odkrywała zawilgocone mury starych kamienic, to ludzie postawieni na nogi takim hałasem, pojawiali się licznie w swoich oknach i na balkonach. Bardziej zainteresowani wylegali nawet na ulicę i zmierzali w stronę wyjącego pojazdu. Ludzka ciekawość jest olbrzymią siłą. Chęć poznania potrafi przenosić góry, wznosić budowle z setkami pięter, odkrywać nieznane wcześniej sfery życia. Czym przy tym wszystkim jest wyciągnięcie człowieka z łóżka o piątej nad ranem. Jest po prostu życiem…

Czytam dalej »

Candle in the wind

z albumu „Goodbye Yellow Brick Road” z roku 1974, tekst Elton John i Brinie Taupin. Listy przebojów: Wielka Brytania – 5, USA – 6

Bardzo często bywa tak, że piosenka musi dojrzewać. Tekst rodzi się w bólach, melodia jest wiele razy zmieniana i dopiero po długim czasie rodzi się przebój. I w drugą stronę. Teksty powstające „na czas”, pod pewnym impulsem lub na zlecenie bywają byle jakie, nie spełniają oczekiwań. No chyba, że jest się nietuzinkowym artystą, który tworzy pod wyjątkowym impulsem. I tak powstał utwór Candle in the wind. Bo Elton John nie jest byle kim, a i osoba, która popchnęła go do napisania tego dzieła wstrząsnęła światem… Marylin Monroe…

Nowości wydawnicze – kwiecień 2009

Nowości wydawnicze – kwiecień 2009

Czytam dalej »