Po wielu książkach z nurtu urban fantasy autorstwa kobiet, przyszedł wreszcie czas na mężczyznę. Mark del Franco parał się różnymi zawodami – był redaktorem, urzędnikiem i specjalistą ds. sporządzania wniosków w instytucji o charakterze finansowym. Największy sukces odniósł jednak jako pisarz, który powołał do życia kolorową, ale niebezpieczną dzielnicę Wierd, zamieszkałą przez istoty z rasy Fearie.
Jak w każdej powieści opartej na koncepcji przenikania się dwóch światów: rzeczywistego i magicznego, również tutaj mamy do czynienia z osadzeniem akcji w konkretnym mieście – tym razem w Bostonie. To właśnie tam istnieje dzielnica Wierd, którą oprócz elfów, wróżek i chochlików zamieszkuje jeszcze Connor Grey – niegdyś utalentowany druid na usługach potężnej Gildii.
Thor to imię jednego z głównych bogów panteonu nordyckiego i do niego właśnie odnosi się tytuł filmu. Nie mamy jednak do czynienia z ekranizacją Eddy, ale komiksu należącego do uniwersum tworzonego przez sztandarowe tytuły Marvela, jednego z dwóch największych amerykańskich wydawnictw publikujących właśnie historie obrazkowe.