szczęśliwa rozwydrzona
banda białego człowieka
czyni cuda
o jakich nie śniło się naszym filozofom
zamienia grunt w dolary
zwierza w rozrywkę
wolnych ludzi zniewala przy pomocy
świstka papieru
i nawet Wielki Duch
jest zasępiony bezradny
bez pomysłów na przyszłość
zda się że i dla niego przeznaczono rezerwat
tak Wielki Duch jest dziś w rozterkach
bizona ni widu ni słychu
a i jeleń ledwo dyszy
jedynie lasy szumią tak samo choć z niepewnością w głosie
Kraina Wiecznych Łowów
jedynym jest dziś miejscem gdzie Indianin ma spokój
chociaż nie wiadomo
czy bóg osadników się i o nią nie upomni
Rafał Natzke-Kruszyński
/ 17/02/2010Jeden z niewielu przykładów poezji współczesnej, który autentycznie do mnie przemawia :)
Gratulacje!
Andrzej Kliber
/ 10/03/2010Dziękuję i przepraszam za późną odpowiedź!
Napisałem ten wiersz po lekturze „Małego Bizona” autorstwa Arkadego Fiedlera. To chyba najlepszy opis tego co czułem po zamknięciu tej książki.