Monolog immanentny KV 427

Qui tollis
pamiętaj człowieku, żeś mały
na chwilę przysiadłeś przy studni
nie marszcz czoła
za zasłoną dłoni
to już nie jest tylko twoja twarz
pamiętaj o nie rozumności
swojego spojrzenia
a zazdrość okazywana odtąd
ziarnku piasku
będzie usprawiedliwiona

Peccata mundi

pójdziesz kulejąc, drogą
która nigdy się nigdy nie kończy
a zawsze zaczyna
zanim schowasz za pazuchą
imperatyw nie patrzenia ponad
horyzont
otrzepiesz się z zatęchłego pyłu
pomyłek i zaniechań
zanim (nie)teraźniejszy wiatr
hybrydalnych uczynków
postrzępi przekonanie
i rękawy płaszcza

Miserere nobis

obmyj zadeptane stopy
strumieniem stroboskopowych myśli:
że może, nie tak…
osusz je wiązką zbawień
nieboskiej wszech siły
słysz tryb tymczasowy
a wtedy sen będzie usprawiedliwiony

Pamiętaj człowieku, ze jestem
zawsze kiedy myślisz
o garści nie spopielałych znaków
poświęconych na pięciu liniach…

Mirek Szymański

Poprzedni wpis
Następny wpis
Comments are closed.