chleba i róż
dajcie za te igrzyska
każdy wygrał co przeżył
idzie do domu
każdy przegrał
w domu nikt nie czeka
braw nie było
świętowali ci co nie wzięli udziału
bohaterowie zostali opłakani
bohaterowie płaczą
chleba i róż
by żyć i zapomnieć
by jeszcze zrozumieć przypomnieć sobie
po co była walka
o co była walka
i nie płakać więcej
z głodu i brzydoty
z bólu
z żalu
chleba i róż
tak człowiek może zbawić człowieka
już druga poezja
wszystko co piękne już w pierwszej zamknięto
wszystko co smutne w pieśni wyśpiewano
wszystko co tęskne w pejzażu oddano
druga poezja to już bez ciebie
bez twojej zgody nie zasnę już nigdy
lecz ciebie nie ma, nie ma po co czuwać
ty jesteś niebem, ja nie umiem fruwać
ja jestem ziemią – nie dotkniesz mnie nigdy
druga poezja to już bez ciebie
wszystko co tęskne w pejzażu oddano
wszystko co smutne w pieśni wyśpiewano
wszystko co piękne już w pierwszej zamknięto
więc patrzę tylko w to odległe niebo
jakby mi stamtąd szczęście obiecano
jakby mnie jemu pod opiekę dano
nie będę w niebie, jestem już bez ciebie
***
ja nie zasnę w ciemniej nocy
to jest żywioł mój
kiedy ciemność mnie otoczy
wskoczę na stół
będę tańczyć a z gwiazd oczu
złote spłyną łzy
będę śpiewać aż mój głos
dotrze w twoje sny
ty jesteś dziecięciem błądzącym wśród nocy
ja mrokiem, ciemnością gęstą od złych mocy
chcesz uciec, lecz strach cię paraliżuje
a moje ramiona już tulą cię czule
to ja ciebie kocham, to ja dbam o ciebie
by poznać to szczęście nie musisz być w niebie
lecz tylko posłuchaj jak serce twe bije
i przytul mnie mocno, obejmij za szyję
miłość ogarnia nas, marzenia spełnić czas
już nie zaśniesz ciemną nocą
bo już jesteś mój
gdy ciemności cię otoczą
poznasz tęskny ból
będziesz tańczył a z twych oczu
gorzkie spłyną łzy
będziesz śpiewał a twój głos
zwątpi że to ty
***
Niełatwo jest pisać pieśni o duszy,
czyli jam jest dusza twoja ujawniająca się w pijackim zaśpiewie.
Ani Pietraszewskiej
popłyną słowa jak słowa piosenki
chociaż to wiersz jest a nie przebój wielki
chociaż za oknem świat wstaje do życia
ja jestem martwy w milczeniu przepicia
ocknąłem się właśnie, dopiero się budzę
ze jestem poetą tylko siebie łudzę
a jestem pijakiem i pijaka wrakiem
bluźniercą – być może, broń mnie panie Boże
zaraz pofruną łzy mojego wiersza
bo jestem błaznem co szuka powietrza
nad polską wódką całą noc spędziłem
nie wspomnę kim będę nie zgadnę kim byłem
lecz niech się dzieje co by dziać się miało
z każdej opresji ciało wyjdzie cało
a dusza w końcu rzecz niematerialna
niewypłacalna jak niewybaczalna
to jest to życie co się go boimy
po pijaku łatwiej robić dobre miny
chociaż zazwyczaj się nie wysilamy
przecież to właśnie my tak kiepsko gramy
lecz czasem trzeba dojść do przytomności
jej wyznacznik to jest kac rzeczywistości
ale się położę choć teraz wstać muszę
i już będę leżał tak do góry brzuchem
bo co mi zostało? moja ręka lewa
prawą piszę wiersze kiedy serce śpiewa
poeta przeklęty? ja tych póz nie znoszę
rzeczywistość śpiewa ja jestem doboszem
więc w bój pójdziemy tak jak szliśmy nieraz
wolna jest nadal tylko ręka lewa
prawą butelkę do swych ust podnoszę
wódka wódka śpiewa ja jestem doboszem
a wolna wola? kryje się w zaśpiewie
razem ze łzami i wyznaniem „nie wiem”
na dnie butelki ma dusza się chowa
bo gdy dotknę kartki to popłyną słowa