Czy ta wizyta coś zmieni?

7224390.3„Wizyta orkiestry” lub „Przyjeżdża orkiestra”, jak czasami bywa tłumaczony jego tytuł, to film niezwykły i to nie tylko dlatego, że jest to jeden z nielicznych przykładów kina izraelskiego, które są rozpowszechniane przez polskich dystrybutorów. Obraz powstał w 2007 roku i w oryginale zatytułowany jest „Bikur Ha-Tizmoret”. Jest to koprodukcja izraelsko-francusko-amerykańska, w reżyserii Erana Kolirina. Polscy widzowie film po raz pierwszy mogli obejrzeć podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego, gdzie zdobył on nagrodę publiczności i dzięki temu trafił do szerokiej dystrybucji.

Fabuła jest nadzwyczaj prosta – do zagubionego pośrodku pustyni izraelskiego miasteczka przyjeżdża przez pomyłkę egipska policyjna orkiestra, której zapomniano odebrać z lotniska. Mężczyźni mieli zagrać na otwarciu Arabskiego Centrum Kultury w jednym z większych izraelskich miast – Petach Tikwa, ale na skutek nieporozumienia językowego z kasjerką lądują w wymyślonej specjalnie na potrzeby filmu malutkiej miejscowości Bet Chatikwa, gdzie zmuszeni są spędzić noc. Jak się nietrudno domyślić miasteczko nie dysponuje hotelem i obcy muszą szukać pomocy u mieszkańców, porozumiewając się łamanym angielskim, a nierzadko tylko z pomocą samej muzyki. Co z tego wyniknie? Czy wizyta przybyszów z zewnątrz sprawi, że senna mieścina obudzi się z letargu? Czy też zmiana zajdzie raczej w samych podróżnych i ich wzajemnych relacjach?

Obraz Eraba Kolirina to dzieło starannie dopracowane, choć na pierwszy rzut oka to film niepozorny. Ot, czasem zabawny, a czasem bardzo wzruszający film o życiu, przemijaniu, miłości. Jednak dzięki temu, że obcy przybywają z Egiptu – kraju, z którym Izrael jeszcze czterdzieści lat temu był w ostrym konflikcie zbrojnym – „Wizyta orkiestry” niesie bardzo głębokie przesłanie na drodze do porozumienia Izraela i Krajów Arabskich i osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie. Przesłanie głębokie, a jednocześnie banalnie proste, a mianowicie, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy te same problemy i potrzeby i na poziomie zwykłych kontaktów międzyludzkich naprawdę nie ma znaczenia rasa, kolor skóry, czy wyznanie. A żeby to zrozumieć, czasami trzeba po prostu pojeździć razem na wrotkach.

Przyjeżdza orkiestra

Anna Wysocka

Comments are closed.